Księga gości

Kategorie:

Full Moon Madness(76)
Zilal(13)


Info:

  1. data założenia "FMM": wrzesień 2004
  2. data założenia "Z": marzec 2007
  3. layout by: Rain
  4. obrazek: "D.N. Angel"
  5. nasz button:


Linki:

  1. Eternal
  2. Gazal
  3. Madzik
  4. Vedzia

  5. Silent Hope

  6. Ownlog

lyoko
Pharazon Alph



~ FULL MOON MADNESS ~

Rekrutacja:

  1. Prosimy o zostawienie informacji w naszej księdze gości

Skład:

    Abbys
  1. portret pamięciowy - dostępny
  2. planeta: mars
  3. płeć: M
  4. rasa: człowiek
  5. ranga: najemnik
  6. uzbrojenie:
    sztylet; krótki miecz z lekko zaokrąglonym ostrzem; claymore; mała tarcza; dmuchawka na zatrute strzałki
  7. umiejętności / zdolności magiczne: nie zweryfikowano
  8. opis:
    Na pierwszy rzut oka można by powiedzieć, że to najzwyklejszy człowiek. Krótkie mahoniowe włosy nie sięgają ramion, a długa grzywka swobodnie opada na czoło. Nic nie umknie bystremu spojrzeniu głębokich, ciemno-niebieskich oczu. Z pozoru bardzo spokojny i opanowany, ale łatwo wpada w gniew. Przeważnie szybko potrafi nad nim zapanować. Doskonale wyszkolony we wszelakich technikach walki bronią białą. Osoby poszukujące u niego zdolności magicznych nie potrafiły przypisać ich do żadnej ze znanych dziedzin, Stwierdziły natomiast, iż posiada ogromny potencjał. Posiada ter'angreal w formie amuletu w kształcie kwiatu róży wykuty ze srebra. Ubrany raczej w szaty wierzchnie ciemnego koloru - długi płaszcz z kapturem i wysokie buty; pod nimi lekka skórzana zbroja.

    Artemis
  1. portret pamięciowy - dostępny
  2. planeta: wenus
  3. płeć: K
  4. rasa: pół-demon, pół-smok
  5. ranga: zaklinacz
  6. uzbrojenie: krótki łuk, mała tarcza
  7. umiejętności / zdolnośi magiczne: przywoływanie żywiołów
  8. opis:
    Jak większość zaklinaczy postać dość nietypowa. Ciemnie włosy opadą ciężko na czarną, lnianą suknię sęgającą do kolan. Postrzępiona, lekka grzywka opada na dwukolorowe oczy. Jedno intensywnie niebieskie - obserwujące bacznie każdy ruch otaczających wokół istot, drugie czarne, matowe, przypominające oko osoby o zaawansowanej depresji. W zależności od sytuacji rozsądna i skoncentrowana lub pogodna i roztrzepana i zdecydownaie lepiej mieć ją za przyjaciela, niż wroga...

    Clover
  1. portret pamięciowy - dostępny
  2. planeta: ziemia
  3. płeć: K
  4. rasa: człowiek
  5. ranga: wojownik
  6. uzbrojenie: miecz obosieczny; sztylet
  7. umiejętności / zdolności magiczne: uzdrawianie
  8. opis:
    Niezbyt wysoka, szczupłaa, wiecznie roześmiana dziewczyna o długich włosach ciemny blond i oczach nieokreślonego bliżej koloru. Nie lubi zajmowac się przeszłością, stąd też niewiele o niej wiadomo. W walce posługuje się długim mieczem z grawerowaną tajemniczymi runami klingą. Opanowała umiejętność ataku prawie do perfekcji, czego niestety nie można powiedzieć o obronie. Ze względu na tę słabość oraz dość wysoko rozwiniętą zdolność uzdrawiania jest niejako "oszczędzana" podczas walk, co jednak bardzo ją złości. Wieczna optymistka, jednocześnie bardzo wrażliwa.

    Zephira
  1. portret pamięciowy - dostępny
  2. planeta: merkury
  3. płeć: K
  4. rasa: półelf
  5. ranga: pogromczyni / łowca smoków
  6. uzbrojenie: sztylet; włócznia naquada
  7. umiejętności / zdolności magiczne:
    czytanie i posługiwanie się runami starożytnymi, magią ognia, posługiwanie się amuletami, obrona przed czarną magią, kamuflarz
  8. opis:
    Drobna, piwnooka elfka nie wyglądajaca na swój wiek (200 lat). Córka kobiety i elfa. Była oczerniana i wyszydzana przez całe swe dzieciństwo dopóki nie ruszyła w świat. Przez swoją kruchą budowę ciła musiała się nauczyć posługiwać jedynie niewielką iloscią broni białej udoskonaliła za to swoje zdolności magiczne. Ubranie ze skóry jasnego koloru ukryte jest pod czarnym, jedwabnym płaszczem. Na zgrabnych i długich nogach nosi wysokie skórzane buty do kolan. Poobwieszana jest różnego rodzaju magicznymi amuletami i branzoletami. Najważniejsze z nich było Oko Smoka, które nosiła na prawej ręce. Uroda i usposobienie stwarzają wrażenie bezbronnej kobiety, lecz gdy tylko jest potrzeba, Zephira przeobraża się w dzielną wojowniczkę, która dąży do celu po trupach.

Archiwum

2009
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty


Zilal :: 25.02.2008 :: 10:15 :: Komentuj (17)

Kiedy Vede siedziała ze wzrokiem wbitym w podłogę, mężczyzna za biurkiem wstał. Wszystkie naczynia były już gotowe. Wyglądały trochę jak srebro.
- Resh! – zawołał donośnym głosem. – Resh!
Din Cue podniosła wzrok i zdębiała. Po prostu nie spodziewała się, że zobaczy tak uroczą facjatę. Nie, to było złe określenie. Nie mogła powiedzieć, że mężczyźni Ludu Morza byli nieatrakcyjni. Wprost przeciwnie. Ale on? Na pierwszy rzut oka był przystojny, ale... W wyglądzie jego twarzy było coś niepokojącego. Coś, co sprawiało, że nagle w otoczeniu robiło się cholernie zimno. Vede zastanawiała jedna rzecz. Jakim cudem, przebywając na morzu, zachował jasną cerę? To wydało jej się bardzo dziwne. A jednak, nie odejmowało mu to tego dziwnego uroku. Jego ciemnie włosy swobodnie opadały na ramiona zlewając się z czarnym kaftanem. Niebieskie oczy z wyczekiwaniem wpatrywały się w drzwi. Te w końcu się otworzyły, a do środka wszedł młody przedstawiciel Atha’an Miere. Nowy obrzucił Vede zdegustowanym spojrzeniem brązowych oczu bystrze zerkających spod postrzępionej brązowej grzywki. Miała dziwne wrażenie, że już go gdzieś wcześniej widziała. Nowy lekko się ukłonił czarnowłosemu i zapytał o powód wezwania.
- Skończyłem. Chodźmy po następne.
Młodzian kiwnął głową w odpowiedzi.
- A ona nie ucieknie? – zapytał lekko wydymając wargi i od niechcenia wskazując na dziewczynę.
- Nie...
W głosie czarnowłosego pobrzmiewała nutka rozbawienia. A może to była ironia? Cokolwiek to było, wywołało uśmiech na twarzach obu nieznajomych. Wyszli bez słowa zostawiając otwarte drzwi.

Mu, Milo i Shaka wyruszyli skoro świt. Każdy dostał po tobołku wypchanym jedzeniem i bukłaku z wodą. Na razie nie wiedzieli, w którą stronę mają się udać w poszukiwaniach Shury. Przepytywanie wszystkich mieszkańców pobliskiej wioski nic nie dało. Nikt go nie widział. Nikt nic nie słyszał. Przez dłuższy czas szli w milczeniu. Oddalili się na taką odległość, by zapewnić sobie odrobinę prywatności. A może raczej chodziło tu o bezpieczeństwo mieszkańców, bo z tego, co zdążyli się już zorientować, podróżowanie przy użyciu cosmo wzbudziło by nie lada sensację. A tego raczej chcieli uniknąć. Choć z drugiej strony... Może w ten sposób Shura prędzej dowiedziałby się o ich obecności.
- No to do dzieła... – Milo przycisnął do siebie tobołek z jedzeniem.
Pozostali przytaknęli mu kiwnięciem głowy.
- Eee, Milo...? – Shaka szturchnął tamtego łokciem. – Czy mi się wydaje, że to jest to, co mi się wydaje, że jest?
- Taa... – skorupiak wzdrygnął się.
Z niewiadomych powodów nie mogli rozpalić swojego cosmo. Virgo jeszcze raz szturchnął Milo. Tym razem przy okazji wskazał na trzeciego. Mu wyglądał, jakby zobaczył coś strasznego. A przynajmniej tak to wyglądało. Choć nie było wiatru, włosy golda dziwnie falowały. Poza tym ani drgnął. Nie mrugał, choć oczy miał wybałuszone i wpatrzone nie wiadomo gdzie.
- Mu...
Shaka już wyciągał łapsko żeby szturchnąć Ariesa.
- Czekaj! – Milo powstrzymał go w ostatniej chwili. – A jeśli wpadł w jakiś trans?
- To co? Obudzi się, nie?
- A jak się nie obudzi i tak mu zostanie? Będziemy go takiego ciągnąć ze sobą po okolicy? Będzie toto nam odstraszać informatorów z takim wyglądem.
Virgo z kwaśną miną zerknął na mordkę Mu.
- No tak... To będziemy czekać, aż mu przejdzie?
Milo kiwnął na tak. Oznajmił przy okazji, że nie będzie tyle stał. Szkoda nóg. I gdy tylko goldzi posadzili swoje cztery litery na zielonej trawce, Mu ocknął się.
- Kto zarządził postój? – spiorunował ich wzrokiem.
Shaka wywrócił oczyma i ani myślał się podnieść. Milo wstał.
- Lepiej powiedz, co tam widziałeś. – zwrócił się do Ariesa.
- Shurę...

"Otwarte drzwi! Zostawili otwarte drzwi!" – na twarzy Din Cue pojawił się uśmiech. Chyba nie są aż tacy głupi, że tak po prostu pozwolą jej uciec? A może zrobili to celowo? Albo wiedzieli, że nie da się uciec? Tak czy siak, jeśli nadarzała się szansa ucieczki, trzeba z niej skorzystać. Vede ułożyła sobie w kilka sekund pewien plan. Wydostanie się stąd, odszuka Antari, wskoczą do szalupy i tyle je tu będą widzieli. Pokiwała głową do swoich myśli, ale zaraz przypomniało jej się, że jeśli rzeczywiście jest na "Płonących Skrzydłach" , to z "wyskoczeniem" mogą być problemy. Jedna z legend na temat tego okrętu mówiła, że ci, którzy próbowali uciec z pokładu spłonęli w ogniu otaczającym burty zanim nawet zdążyli wpaść do wody. Taki los jej się nie uśmiechał. Mimo to spróbowała coś zrobić z sytuacją, w której się znalazła. Wstała. Jeden krok i łup! Walnęła w jakąś niewidzialną barierę. Niewiele myśląc wymacała ją całą. Niewidzialna kopuła dookoła krzesła... Świetnie! Rzeczywiście nie miała perspektywy ucieczki.