Info:
Linki:
Rekrutacja:
Skład:
Archiwum
{archiwum}| Mimo wczesnej pory plac treningowy był całkiem ożywionym miejscem. Chłopcy i młodzi mężczyźni trenowali pod okiem twardych nauczycieli. W pobliżu gromadziły się kobiety o młodych twarzach w kolorowych sukniach. Od czasu do czasu spieszące gdzieś dziewczęta w bieli przystawały na chwilę. Kobieta z brązowym szalem o frędzlach tego samego koloru rozmawiała o czymś z Rahienem. Shura nie słyszał o czym rozmawiają. Stał za daleko. A poza tym powinien wybrać sobie miecz. - Na kogo patrzysz, chłopcze? - zapytał jeden z trenerów. Był wysokim i barczystym mężczyzną, a jego twarz przecinała ukośna blizna. Ważył w rękach kolejny miecz. - Spróbuj ten. Gold odebrał broń i podobnymi ruchami zważył żelastwo. - Na tych dwoje. - wycelował w Rahiena i kobietę, którą spotkał tu jako pierwszą. - Dlaczego akurat oni? - trener oglądał już inny miecz. - Ona nie raczyła się przedstawić. To znaczy nie zapytałem ale... Barczysty mężczyzna spojrzał na niego, jak na wariata i zaśmiał się donośnie. - Chłopcze, czy ty się chowałeś na Ugorze? Przecież to Tar Valon! Aes Sedai nie zwykły się przedstawiać. Zwłaszcza tu. Kobiety takie jak ona, cieszą się tu wielkim szacunkiem. W końcu to ich główna siedziba. - A ty co tu robisz? - saint zaczął wymachiwać orężem. Trener zaśmiał się jeszcze raz, najwyraźniej zupełnie zaskoczony i rozbawiony pytaniem Shury. - Szkolimy Strażników. Chłopcze, skąd ty się tu wziąłeś? Ta dzisiejsza młodzież za nic ma swoje korzenie i tradycje. - Pokręcił głową z dezaprobatą. - Och, Merenwen Sedai! Mężczyzna uśmiechnął się szeroko na widok zbliżającej się kobiety z brązowym szalem. - Słyszałam twój śmiech. Czy ten młodzieniec odpowiada jakieś wyszukane dowcipy? - zapytała miłym głosem i wskazała na golda. - Ależ skąd Aes Sedai. - trener uśmiechnął się jeszcze szerzej. Merenwen kiwnęła głową i złapała Shurę za rękę. - Pozwól na słówko. Odeszli kawałek. - Cokolwiek się tu nie stanie nie wolno ci używać Jedynej Mocy. - jej głos stwardniał. - Jeśli zaczerpniesz choćby odrobinkę, wszyscy będą o tym wiedzieć. Wokół ciebie są osoby, które odczują to bez pomyłki. A ci, którzy nie posiadają takich umiejętności zobaczą to mimo wszystko. Są przedmioty, które reagują na Przenoszenie. A jeśli w pobliżu będzie Czerwona siostra, to nawet ja nie zdołam cię wybronić. Rozumiesz? Capricorn pokiwał głową na tak. "Nie wolno mu używać cosmo? Bo co? Zginie? Ha! Kim ta kobieta myśli, że jest?" - pomyślał. Odetchnął, gdy kobieta puściła jego rękę i ruchem głowy wskazała mu trenera. Sama usunęła się z terenu ćwiczeń. - Dziś on będzie z tobą ćwiczył, chłopcze. - barczysty trener wskazał kolesia z warkoczykami na głowie i wręczył goldowi odpowiedni miecz. Rahien przeszedł w odpowiednie miejsce. Shura za nim. Gdy już oboje byłi gotowi Rahien obdarzył golda spojrzeniem, które zdawało się mówić: "Lepiej jej posłuchaj." - Broń się. - wycedził przez zaciśnięte zęby. Mu tuż po śniadaniu urwał się ze Świątyni. Mało obchodziło go, że miał za dziś zaplanowane treningi i furę różnych innych obowiązków. Nie pozwoli sobie na to, żeby za jego kadencji goldzi znikali ot tak. - No jesteś w końcu. - Milo czekał na niego w umówionym miejscu. - Trzeba było sobie wynająć przewodnika. Chcesz po prostu wmieszać się w tłum? - Taki był plan. - Chyba z tym złotym pudłem nie bardzo ci się to uda. – Milo wyszczerzył zębiska w szyderczym uśmiechu. Swoją zbroję zostawił w Świątyni. Aries kiwnął głową i pozbył się zbroi. - Jest jeszcze coś. - mruknął skorupiak. - Zabieram się z wami. - zza pleców Milo wychylił się Virgo. - Shaka... Komu jeszcze się wygadałeś, Milo? - Mu nie był wcale zadowolony z takiego obrotu spraw. - Daj spokój, Mu. Ja nalegałem. Ktoś w końcu musi potem zdać sprawozdanie Wielkiemu Mistrzowi, prawda? Mu prychnął i poprosił Milo, żeby wskazał im drogę. Shura już ledwo zipał. Na tych swoich treningach jeszcze się tak nie zmęczył, jak teraz. A ten cały Rahien nawet się nie spocił! - Masz dość, rycerzyku? - zakpił. Koziorożec zrobił groźną minę. Mógłby jeszcze z siebie coś wykrzesać, gdyby tylko tak nie piekły go cięcia na rękach i nogach. - Chyba nie chcesz go zabić, Gaidinie? - odezwał się czyjś miły głos. Gold obejrzał się i zobaczył niewysoką kobietę w szarej sukni z szalem o żółtych frędzlach na ramionach. Uśmiechała się jakoś tak przyjaźnie. - Oczywiście, że nie, Desandre Sedai. - Rahien opuścił miecz. - Jeśli chcesz, pomogę ci dojść do siebie. - uśmiechnęła się do Shury. Merenwen Sedai obserwowała swojego strażnika i przybysza z pewnej odległości. Młodzian nie mógł wybrać sobie chyba gorszego momentu na pojawienie się. Ale może to i dobrze. Rahien z nim poćwiczy, w czasie gdy ona sama będzie musiała użerać się z uczennicą z Atha'an Miere. - Merenwen Sedai! - czyjś głos wyrwał ją z zamyślenia. - Merenwen Sedai! Wybrukowaną białymi kamykami ścieżką biegła młoda kobieta. - Antari... - kiedy młodsza zatrzymała się tuż przed nią, Merenwen poprawiła jej na ramionach szal. - Jesteś teraz jedną z nas, nie możesz zachowywać się jak Nowicjuszka! - uśmiechnęła się. - Przepraszam, ciężko się tak z dnia na dzień przestawić. - Błękitne? - Tak, z nimi czułam się najlepiej. Zasiadająca zgodziła się od razu. - Doskonale. Antari była jeszcze młoda. A jej twarz nie nabrała jeszcze charakterystycznego dla Aes Sedai braku oznak starzenia się. Szybko wyniesiono ją do godności Aes Sedai ze względu na ogromne zdolności w posługiwaniu się Duchem. - Czyżbyś już przyszła szukać sobie strażnika? - Ależ skąd, Merenwen Sedai! Który mógłby ze mną wytrzymać? - zaśmiała się. Antari miała dość trudny charakter i nie raz musiała stawać przed Amyrlin. Merenwen była chyba jedyną Aes Sedai, której udawało się z nią dogadać. - Prawdę mówiąc szukałam ciebie, Merenwen Sedai. - Byłam zajęta. - Nie wątpię. - Antari pokiwała głową ze zrozumieniem. - Słyszałam, że zostałaś wyznaczona do szkolenia kolejnej dzikuski Atha'an Miere. Brązowa odpowiedziała jej skinieniem głowy. Tak właściwie, była zajęta czymś innym. Jedna z Żółtych krążyła po placu treningowym i właśnie zatrzymała się przy Koziorożcu. Widziała jak Rahien oddaje broń i zmierza w jej kierunku. - Czy Amyrlin wyznaczyła ci już jakieś zadanie? - Nie... - Dobrze się składa. Chciałam cię o coś prosić. Rahien był już na miejscu. - Zajmij się nim... w moim imieniu. - wskazała Shurę rozmawiającego z Desandre. Brązowa bez słowa więcej odeszła ze swoim Strażnikiem. Antari odetchnęła głęboko i z podniesioną głową ruszyła na plac wzbudzając wśród trenujących niezłą sensacje swoim głębokim dekoltem. Mu, Milo i Shaka wylądowali na kupie nawozu. - Do cholery jasnej! - warknął skorupiak, gdy zorientował się w swoim położeniu. Rolnik pracujący w pobliżu zdębiał. Zastygł z grabiami w rękach. Gapił się na nich wybałuszonymi oczyma. Nagle ręce zaczęły mu się trząść, a oczy otworzyły się jeszcze szerzej. Upuścił grabie i cofnął się o kilka kroków. Podniósł drżącą rękę i wycelował wyprostowany palec w Virgo. - Saa... Saa... Samael! Wieśniak uciekł z krzykiem. ![]() Aes Sedai - (sługa wszystkich): Władający Jedyną Mocą. Od Czasu Szaleństwa jedynymi pozostałymi przy życiu Aes Sedai są kobiety. Budzące powszechną nieufność, strach, a nawet nienawiść, są przez wielu ludzi obwiniane za Pęknięcie Świata, uważa się powszechnie, iż mieszają się do polityki poszczególnych państw. Jednocześnie niewielu władców obywa się bez rad Aes Sedai, nawet w tych krajach, w których istnienie takich koneksji musi być utrzymywane w tajemnicy. Niektórzy mówią (ale tylko wówczas, gdy nie ma w pobliżu żadnych Aes Sedai), że królowie i królowe są jedynie marionetkami, które służą kaprysom, nakazom i ukrytym celom Białej Wieży. Chociaż wielu władców na pewno spierałoby się z taką opinią, żaden prawdopodobnie nie poda w wątpliwość faktu, iż Przenoszące wtrącają się w wiele spraw, które z pozoru zupełnie ich nie dotyczą. Podejrzliwość, którą często wzbudzają Aes Sedai, jest spowodowana faktem, iż naprawdę różnią się one od innych ludzi. Zmienia je przenoszenie Jedynej Mocy. Wiadomo, że takie kobiety zachowują wiecznie młode twarze. Aes Sedai, która ma dość lat, by być babką, może mieć zaledwie kilka siwych włosów i żadnych zmarszczek czy bruzd. W dodatku żyją znacznie dłużej niż przeciętni ludzie ponieważ przenoszenie Mocy wyraźnie spowalnia proces starzenia się. Dziewczyna, u której zostanie odkryta umiejętność przenoszenia Mocy albo zdolność do nauki przenoszenia, trafia do Białej Wieży, by spędzić w niej kilka lat na starannym szkoleniu. Zaczynają jako Nowicjuszki. Muszą się uczyć i wykonywać prace domowe, które mają wzmocnić ich umysł i ciało oraz poznać postępowanie typowe dla Aes Sedai. Zazwyczaj pięć do dziesięciu lat trwa nauka Nowicjuszki, po czym zostaje ona Przyjętą. Podczas tego pierwszego okresu kandydatka musi przestrzegać bardzo surowych zasad i dyscypliny.W szystkie kobiety, które pragną zostać Przyjętymi, muszą przejść ostateczny sprawdzian przy wykorzystaniu ter'angreala znajdującego się wewnątrz sklepionej sali w skalnym podłożu poniżej Białej Wieży. Kandydatka na Przyjętą musi się rozebrać do naga i przejść przez trzy srebrne łuki tego ter'angreala, po czym odnaleźć drogę z powrotem. Nowicjuszki mają prawo dwukrotnie odmówić poddania się tej próbie, lecz przy trzeciej odmowie wejścia zostaje usunięta z Wieży i nigdy już nie zostanie Aes Sedai. Przenoszące mówią, że ten ter'angreal uosabia najgorsze lęki kandydatki. Pierwszy łuk symbolizuje przeszłość, drugi - teraźniejszość, trzeci - przyszłość. Niektóre kandydatki nigdy nie wychodzą. Po pomyślnym zakończeniu próby kandydatka awansuje na przyjętą i otrzymuje pierścień w kształcie Wielkiego Węża. Przyjęta musi go nosić przez cały czas na środkowym palcu prawej ręki. Prawdziwa Aes Sedai (następny etap po Przyjętej) może go zakładać na dowolny palec lub zdejmować, gdy wymagają tego okoliczności. Prostą białą suknię Nowicjuszki u Przyjętej zdobi jedynie siedem wąskich, barwnych pasków przy skraju i mankietach. Przyjęte są nieco mniej ograniczone przez zasady niż nowicjuszki, toteż wolno im spośród dostępnych wybrać dziedziny nauki, które będą zgłębiać. Mija zazwyczaj wiele lat, zanim Przyjęta zostanie wyniesiona do poziomu pełnej Aes Sedai. Aby otrzymać ten tytuł, musi ona zademonstrować zdolności przenoszenia Mocy i zachowywania ciszy w "warunkach ekstremalnych", jednak szczegóły sprawdzianu to ściśle strzeżony sekret. By zostać Aes Sedai, Przyjęta musi także złożyć Trzy Przysięgi przy użyciu Różdżki Przysiąg. Jako nowa Aes Sedai wybiera, do której z siedmiu Ajah pragnie się przyłączyć. Ma teraz prawo nosić ozdobiony trędzlami w kolorze jej Ajah szal. Aes Sedai uczą każdą kobietę, która przychodzi do Białej Wieży i potrafi przyswajać wiedzę. Wiadomo, że podstawowym celem Czerwonych Ajah jest uchronienie świata przez wszystkimi mężczyznami, którzy potrafią dotknąć Prawdziwego Źródła. Polują one na mężczyzn z umiejętnością przenoszenia Mocy i zabierają ich do Wieży na poskromienie. Nie wiążą się ze Strażnikami, gdyż być może z powodu własnej działalności nie są w stanie obdarzyć mężczyzn zaufaniem i pracować z nimi. Czerwone Ajah to największa z grup Aes Sedai, a ich przywódczyni posiada sporą władzę. Błękitnymi Ajah również rządzi jedna, bardzo potężna Aes Sedai. Jest to chyba najbardziej wpływowa z grup Ajah, choć należy do mniejszych. Podstawowym celem Błękitnych jest obrona szlachetnych spraw (szlachetnych wedle standardów Aes Sedai) i dbałość o sprawiedliwość. Wykwalifikowane w manewrach politycznych Błękitne są też zdolnymi zarządczyniami. Członkinie Brązowych Ajah porzucają życie doczesne i poświęcają się poszukiwaniu wiedzy i jej zachowywaniu. W odróżnieniu do Błękitnych i Czerwonych, Brązowym przewodzi rada zarządzająca. Są one odpowiedzialne głównie za nabywanie i przechowywanie licznych książek i zwojów, dzięki którym biblioteka Wieży jest największą składnicą wiedzy na świecie. Właśnie Brązowe siostry odkryły szereg artefaktów i nowych Talentów. Zielone Ajah nazywane są też Bojowymi. Ich podstawowym celem jest trwanie w gotowości na Tarmon Gai'don, czyli: Ostatnią Bitwę z Czarnym. Zawzięcie walczą z Pomiotem Cienia, ale mają sporo zrozumienia dla mężczyzn, która to cecha jest niezwykle rzadka wśród innych Ajah. Zielone siostry nie ograniczają się do wiązania jednego Strażnika. Znano takie, które wiązały się z trzema lub więcej naraz. Chociaż inne Siostry czasem się z tego śmieją, decyzja ta ma poważne podstawy. Podczas Wojen z Trollokami dodatkowi Strażnicy Zielonych mocno się przyczynili do zwycięstwa w bitwie. Aes Sedai ze szczególnie silnym Talentem Uzdrawiania przyłączają się do Żółtych Ajah. Żółte siostry poświęcają się całkowicie Uzdrawianiu chorób i ran oraz odkrywaniu nowych lekarstw i metod przywracania zdrowia przy użyciu Jedynej Mocy, chociaż po prawdzie niewiele osób wierzy, iż mogą istnieć lepsze metody niż te znane od Pęknięcia. Szare Ajah są mediatorkami, szukającymi harmonii i zgody. Wiele królestw korzysta z ich pomocy, gdy chce mieć gwarancję, że zawarte traktaty zostaną dotrzymane, mimo obawy, iż pewnymi punktami tych traktatów - skoro zostały przygotowane z pomocą Aes Sedai - może być bardziej zainteresowana Wieża niż układające się strony. Białe Ajah, w przeciwieństwie do wszystkich innych, unikają zarówno świata, jak i wiedzy o nim. Absorbują je pytania filozoficzne, a ich namiętnością jest poszukiwanie prawdy. Strażnicy: Kiedy kobieta otrzymuje tytuł Aes Sedai, może związać Ze sobą Strażnika. Chociaż większość Ajah utrzymuje, iż jedna Aes Sedai może się wiązać tylko z jednym Strażnikiem naraz, nie istnieją takowe nakazy. Czerwone siostry nie wiążą zresztą żadnego Strażnika, Zielone natomiast przywiązują do siebie tylu, ilu chcą. Dokonana przy użyciu Jedynej Mocy więź trwale łączy Strażnika i Aes Sedai. W sensie etycznym Strażnik - zwany także Gaidinem, czyli Bratem Bitew - musi dobrowolnie przystać na więź, istniały wszakże przypadki, gdy dokonywano jej wbrew jego woli. Więź daje Strażnikowi dar szybkiego uzdrawiania, zdolność obchodzenia się bez jedzenia, wody czy odpoczynku przez długi czas oraz umiejętność wyczuwania z oddali skazy Czarnego. Strażnik potrafi również wyczuć pewne sprawy związane z jego Aes Sedai, łącznie z jej śmiercią. Dzięki więzi dana Przenosząca wie, czy jej Strażnik żyje, niezależnie od dzielącej ich odległości, chociaż Aes Sedai nie jest w stanie tego dystansu ustalić. Kiedy Strażnik umrze, przenosząca poprzez więź będzie znała moment i detale jego zgonu. Po śmierci Strażnika Aes Sedai często wiąże się z następnym, chociaż często dopiero wtedy, gdy się otrząśnie z emocjonalnego wstrząsu spowodowanego jego odejściem. Jeśli Aes Sedai zostanie zabita, jej Strażnik traci chęć do życia. Co gorsza, wydaje się wręcz szukać śmierci. Próby utrzymania tych Strażników przy życiu zwyk1e kończą się niepowodzeniem. Wiele osób nie będących Aes Sedai wierzy, iż niesamowite umiejętności bojowe Strażników są także produktem więzi, ponieważ mężczyźni ci należą do naj straszliwszych znanych wojowników. Przenoszące przeczą tym plotkom, podkreślając, że wybierają Strażników głównie ze względu na ich naturalny talent, który później w nich rozwijają dzięki surowemu szkoleniu na dziedzińcach do ćwiczeń. Strażnicy żyją, póki żyją ich Aes Sedai, zajmując specjalne kwatery w Białej Wieży. Lojalność Strażnika wobec jego Aes Sedai jest absolutna, a wszelkie nieporozumienia - jeśli do nich dochodzi - rozstrzygają między sobą. Istniały przypadki, że Aes Sedai poślubiały swych Gaidinów (przede wszystkim członkinie Zielonych Ajah), przeważnie jednak relacje Aes Sedai ze Strażnikami są "niewinne". Cnotliwość nie jest spowodowana jakimiś szczególnymi regułami czy tradycją, wynika raczej z pełnego rodzaju presji i wymagającego stylu życia przenoszących, życia, które uniemożliwia osobiste relacje poza układem "Aes Sedai i jej obrońca". Koło Czasu - przewodnik po sadze Roberta Jordana |
| Komentarze: |
| :: 20.03.2007 :: 20:27 :: Shuu a no właśnei XD racje błekit nieba mnie olśniewa itp XDXD no czemu nie XD z Mu zawsze :333 fufufufufu xD (wybitnie zboczony śmiech) ja wiedziałam *@@* mnie nitk nie rozumie... |
| :: 20.03.2007 :: 20:21 :: Rain Shuu, ja nie twierdze, ze nie jestes kochane stworzonko, oni po prostu cie nie rozumieja xDale spekulacje ):] nie wiem czy Shake zabija, ale demonem nie jest figo-fago z Mu bys chciala, Shuu? no Blekitne mialy byc, bo to kretaczki xD |
| :: 20.03.2007 :: 20:07 :: Shuu Przecież to Tar Valon! Aes Sedai nie zwykły się przedstawiać - i w tym momencie poczułam sie jakbyś do mnie po chińsku xDCzy ten młodzieniec odpowiada jakieś wyszukane dowcipy? - SHURA? XD jasne, koniecznie o blondynkach XD Moc... cosmo O_O chyba coś mi świeci xD znaczy świta... XD nie... nie świt... cezary-cezary XD anyway.... już wiemy czemu Sagusiowi swego czasu odjebało :DDD zwariował przez moc :D Nie pozwoli sobie na to, żeby za jego kadencji goldzi znikali ot tak. - czy ktoś Ci mówił kochanie, że stres źle działa... no ogólnie ale na możliwości ten ten xD to szczególnie. Szanuj się! XD o Shakacz xD a ja myślałam, że go nie lubisz... zaraz O_O czy on tam zginie T_T ? Ejże XD biegać nie wolno? Który mógłby ze mną wytrzymać? - zaśmiała się. Antari miała dość trudny charakter i nie raz musiała stawać przed Amyrlin - no pięknie XDDD a ze mnie przecież takie kochane stworzonko @@ Antari odetchnęła głęboko i z podniesioną głową ruszyła na plac wzbudzając wśród trenujących niezłą sensacje swoim głębokim dekoltem. XDDDD - ty no jakbyś zgadła, na ostatniej imprezie dostałam zjebke od solenizantki, że mam wiekszy dekolt od niej xD a bluzka jest nooo dekolciasta trzeba przyznać XD Samael... takiego demona nie było? XD pierścień w kształcie Wielkiego Węża - co ostatnio kupiła Shuu? XD pierścień w kształcie węża XDDDD Białe... to takie zamknięte w wariatkowie tak? XD Ej... to który kolor miał być mój :3 ? Aes Sedai zostanie zabita, jej Strażnik traci chęć do życia - O.o wnioski... faceci są wierniejsi? wolne żarty _^_ |
| :: 20.03.2007 :: 19:51 :: Rain no a jak, hehe ):]nastepnym razem napisze, kto to Samael :D daj spokoj, jak go uzdrowia, to nawet blizny mu po tych ranach nie zostana :D oj Vedzia, nie marudz, nie mam dla ciebie jeszcze nazwiska :D |
| :: 20.03.2007 :: 19:43 :: Vede nie chce mi się dzisiaj czytać tłumaczeń..bo mam do zrobienia listening na jutro i fone xD ale kumam więc najwyżej przeczytam potemxDo fak xD wyladowali w łajnie xD no to shaka chyba zawału dostanie xDDD czy on wytyka Shakę jako jakiegoś demona czy cos?xD a moze zrobia z niego boga xDDD buahahahaxD o i Milo jest @.@ no i Shuu jest a vede jeszcze musi czekać :( j..i jak to mozliwe że Shura nie dal sobie rady z jakimś tam strażnikiem oO' ja nie chce by Milo też zostal tak ponacinany xD ale nie ma to jak opko w którym głownymi bohaterami (albo przeważajacymi bohaterami..albo jedno i drugie) są kobiety^^ Girl Powa :D |
| ownlog.com :: Wróć |